423. To w środeczku.

Rozpacz. Czarna, nieprzerwana rozpacz. To mam w środeczku.

Od blisko pół roku biję się z myślami, czy nie powinnam odejść, usunąć się w cień, zerwać kontakt. Czy to faktycznie ne byłoby lepsze. I dla kogo byłoby to lepsze.

Nie chcę tego. Nie chcę go tracić i nie wiem, czy egoistyczie nie chcę, bo wiem, że go potrzebuję, czy zwyczajnie zależy mi na nim jak na innych osobach, którym pozwoliłabym odejść, gdyby uznały, że tego potrzebują.

Wiem, że on by mnie nie zatrzymał. Wątpię, czy spytałby w ogóle , czy to jest naprawdę to, czego chcę.
Boję się, że w momencie, kiedy się dowie, że go potrzebuję, sam się odsunie. Ot, żeby mi udowodnić, że wcale tak nie jest.
I znowu, wiem, że to byłby najgorszy scenariusz, bo nie znoszę, kiedy ktoś podejmuje decyzje za mnie.

Po prostu kompletnie nie wiem, co mam zrobić.